piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 14 - Alex to wszystko jest trudniejsze niż sobie wyobrażasz, tu już nie chodzi tylko o nas ale i o niego. Uwierz mam powody ale musisz być cierpliwa kiedyś się dowiesz.

Przepraszam za moją dłuższą nieobecność. Dziękuje za cierpliwość, w nagrodę macie dłuższy rozdział ;) Miłego czytania.
_________________________________________________________________

Jechaliśmy już jakieś 20 minut, nie znałam tej części Londynu. Była wyjątkowo ponura i troszkę przerażająca.
-Harry gdzie jedziemy? – chłopak obrócił się w moją stronę i uśmiechnął się, widocznie musiał zobaczyć ten strach w moich oczach.
-Spokojnie, nie bój się. Jedziemy coś zjeść, a później jak chcesz to możemy jechać do kina. – nie no on mi chyba czyta w myślach! Ale jak on chce to zrobić?
-Nie boisz się ze ktoś nas zobaczy? – zapytałam lekko zdziwiona.
-Nie, bo się przebierzemy. – Harry zatrzymał swoje auto na poboczu i wysiadł z niego by po chwili otworzyć mi drzwi. W kompletnej ciszy wysiadłam z auta i stanęłam obok niego. Chłopak wyciągnął z bagażnika jakieś pudło i postawił koło mnie.
-Harry co ty kombinujesz? – popatrzyłam na dół i ujrzałam jakieś jakby…włosy?
-Przebierzemy się żeby nikt nas nie rozpoznał. Będziemy mogli na luzie chodzić w zwyczajne miejsca w które wybierają się zakochani nastolatkowie. – Chłopak objął mnie i pocałował w czoło uśmiechając się do mnie. Natychmiast odwzajemniłam jeden z tych gestów. Czyli był zakochany? Szybko poszło! Ależ ja jestem szczęśliwa! Nawet nie wiecie co ja teraz czuje, on jest niesamowity! Byłam cała w skowronkach, a w moim brzuchu poczułam miliony motylków. Kocham to uczucie kiedy wiem ze jest odwzajemnione!
-Rozumiem, to co ty tam masz? – chłopak wyciągnął czarną perukę z prawdziwych włosów i mi ją wręczył. No tak mógł sobie na taką pozwolić. Sam założył jakąś brąz perukę w której wyglądał tragicznie. Od razu zaczęłam się śmiać. Harry zaczął robić rózne pozy co jeszcze bardziej mnie rozśmieszyło.
-Cicho, zobaczymy jak ty wyglądasz w swojej. – Założyłam na siebie moje tymczasowe włosy, chłopak uśmiechnął się i pokazał mi lusterko. Nie było tak źle no ale i tak gdyby tu nie chodziło nasz ”związek” nie ubrałabym tego nigdy w życiu. Chłopak ponownie się do mnie zbliżył i zachłannie wpił się w moje usta.
-Nawet tak jesteś piękna. Masz jeszcze załóż tą bluzę i  te okulary. – Chłopak rzucił w moją stronę jakaś sportową bluze i kujonki, a sam założył za dużą bluzę z kapturem i czapkę z daszkiem.
-Będziemy dość ciekawą parą. – Wyglądaliśmy przekomicznie, ale jakoś nie miało to w tej chwili aż tak bardzo wielkiego znaczenia. Liczyliśmy się my.

-Poznałam koleżankę. – chciałam opowiedzieć Harry’emu o Sam, bo według mnie była bardzo ciekawą osobą. Siedzieliśmy właśnie w jakiejś restauracji jedząc frytki i pijąc cole.
-Tak? Jak się nazywa? Gdzie ją poznałaś? – widać że chłopka zainteresował ten temat.
-Ma na imię Sam, a poznałyśmy się w sklepie, mieszka niedaleko Louisa.
-Poznaj ją z nim. – zdziwiło mnie to. Po co mam poznawać Louisa z Sam, znaczy prędzej czy później gdybyśmy utrzymywały kontakt poznałabym ją z nim ale teraz po co ? Jest przystojny i fajny sam znalazł by sobie dziewczynę, jeśli o to chodzi.
-Ale po co?
-Oj kochanie, ty w ogóle nie myślisz. Skoro mi o niej mówisz to znaczy że ją polubiłaś, więc chyba będziecie się kumplować. Wtajemnicz ją w to co nasz łączy oczywiście jak będziesz miała do niej zaufanie i przedstaw ja Louisowi. Dzięki temu on będzie znał twoja przyjaciółkę i jak będziesz mu mówić ze z nia wychodzisz, ale tak nie będzie bo będziesz umawiać się ze mną, znaczy z nią też no ale mnie chyba rozumiesz? – pokiwałam głową.- Ona będzie cie kryła, a on będzie z 100% pewny że jesteś w jakiś tam sposób bezpieczna, da ci spokój i będziemy mieli więcej czasu dla siebie, a ty będziesz miała pretekst do tego z kim wychodzisz i co będziesz robić. – aaa to o to mu chodziło. No nie chce nic mówić ale szybko wpadł na ten pomysł. Niby wszystko fajnie ale znowu będę okłamywać chłopaka na którym mi bardzo zależy. Co ja mam robić?
-Harry, a czemu nie możemy mu powiedzieć prawdy? Po co to całe ukrywanie? Przynajmniej jemu. – swojemu najlepszemu przyjacielowi nie chciał powiedzieć? Nie rozumiem tego.
-Alex to wszystko jest trudniejsze niż sobie wyobrażasz, tu już nie chodzi tylko o nas ale i o niego. Uwierz mam powody ale musisz być cierpliwa kiedyś się dowiesz. – no super!  Ma powody, a ja o nich nawet nic nie wiem. To nie sprawiedliwe! I co to może być z nim związane ja się pytam?
-A dlaczego nie mogę teraz?
-Przykro mi, musisz mi zaufać. – delikatnie uśmiechnął się do mnie, ale w jego oczach cos się kryło, coś czego jak zwykle nie rozumiałam. Alex czy ty musisz być taka tempa?!
-Jakoś mi trudno, skoro sprawa dotyczy mnie. Nie lubię być okłamywana, nikt nie lubi.
-Wiem kochanie, ale naprawdę przyjdzie na to czas, na razie ciesz się tym że jesteśmy razem.

To wszystko jest jakieś dziwne! Harry coś przede mna ukrywa! To wiem na pewno, ale czy reszta też jest w to zamieszana? Nie wiem co mam o tym myśleć. A co jak Harold tylko udaje że mnie kocha? Tego się chyba boje najbardziej. Po dosyć udanym wspólnym popołudniu Harry odwiózł mnie do domu. Louisa nie było więc chłopak wszedł razem ze mną. Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizje.
-Chciałbym cię mieć na wyłączność. Chciałbym abyś była moja. – Loczek przybliżył się do mnie i zaczął bawić się kosmykami moich włosów.
-Ale oprócz mnie to kto ci w tym przeszkadza? Jakbyś mi pokazał jak tego bardzo chcesz może i bym się zastanowiła. – Hazza roześmiał się i delikatnie położył mnie na kanapie. Po chwili ona przywarł do mnie swoim ciałem i złączył nasze usta w namiętny i pełny miłości pocałunek.
-Kocham cię. – swoja dość dużą ręką pogłaskał mój policzek co wywołało u mnie dreszcze. – Tyle wystarczy? – pokiwałam przecząco głową.- To jak mam ci pokazać inaczej to że cie kocham tak żebyś mi uwierzyła? –chłopak patrzył mi prosto w oczy bawiąc się moimi włosami. Jego  twarz w tej chwili nie wyrażała żadnej emocji. Nie wiedziałam czy był na mnie zły, a może raczej był zawiedziony.
-Ty wiesz czego chce. – chłopak od razu zrozumiał, nie musiałam mu tłumaczyć. Jeszcze raz pocałował mnie w usta i podniósł się, siadając normalnie na kanapie. Jak zwykle oglądaliśmy jakiś głupi program i w między czasie próbowałam go przekonać do tego żeby mi w końcu powiedział prawdę ale oczywiście mnie nie słuchał. Nie miałam już innego wyjścia i zaczęłam tupać nogami jak to zawsze mam w zwyczaju jak ktoś nie chce robić tego co chcę ja, on niestety dalej był nieugięty, tylko się ze mnie śmiał. W końcu tak się wkurzyłam że poszłam do siebie. Trzasnęłam drzwiami i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam krzyczeć w poduszkę oraz walić rękami i nogami o materac. Tak, właśnie wam przedstawiam furie w wykonaniu Aleksandry Dubovik. Po chwili poczułam jak ktoś przyciska mnie do materaca przez co umożliwił mi jakiekolwiek ruchy.
-Ciiiiiiiiiiii już wszystko dobrze. – był to Louis. To widzę że Harry sobie poszedł. Grrrrr nie znoszę go, oficjalnie się na niego obraziłam. – Co się stało? – kurde i co ja mam mu teraz powiedzieć? Nic mi do głowy nie przychodzi. Chłopak mnie puścił i obróciłam się w jego stronę,
-Yyyyy…- Jezu co mam mu powiedzieć? Proszę o jakieś olśnienie. Oooo dobra już mam! Słabe ale może łyknie. – Dzwonił do mnie brat i się z nim pokłóciłam, jestem na niego cholernie zła i to co przed chwilą widziałeś to była furia w która wpadłam przez niego. – już uspokojona delikatnie się uśmiechnęłam, Louis po pewnym czasie chyba jak sobie to poukładał w głowie nagle się roześmiał.
-Dobrze rozumiem, będę musiał na ciebie uważać i cię nie denerwować. Jesteś głodna? – pokiwałam głową na tak i chłopak wyszedł z pokoju chyba w celu przygotowania kolacji. Usiadłam wygodnie na łóżku i wzięłam swój telefon do ręki. Miałam dwie wiadomości. Pierwsza była od Harry’ego
Kochanie nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi.
Przepraszam że musiałem wyjść, ale dostałem telefon od Ed’a, chciał się koniecznie spotkać.
Nie gniewaj się tak, może jutro się spotkamy. Pamiętaj o Sam. Kocham cię!

Grrr debil! Niech spada nigdzie z nim jutro nie idę. Postanowiłam mu odpisać.

Nigdzie z tb jutro nie idę! Jeb się. Ja cb nie!

Zobaczymy co będzie dalej. Otworzyłam kolejną wiadomość. Dziwne była od Zayn’a
Hej Alex! Kochanie ty moje będziesz taka cudowna i pójdziesz ze mną dzisiaj na imprezę? Zaprosili mnie, a nie chcę iść sam. Wesprzyj mnie.


Hmmmm to dosyć dziwne. Czemu nie pójdzie sam albo nie weźmie jakieś tam swojej dobrej znajomej. Wydaje mi się to podejrzane, no ale dobra skoro prosi. Zadzwonię do niego. Odebrał po pierwszym sygnale. Chyba czekał na ten telefon.
-Alex! I jak zgadzasz się? – chłopak miał dziwny głos. Jakby lekko zdenerwowany, ale jednocześnie bardzo wesoły.
-Tak Zayn, chodź nie rozumiem po co ci tam ja.
-Kocham cię! Wyjaśnię ci w aucie ok? – co mam powiedzieć Lou? Hmmm jak coś to będę go błagać.
-Dobrze, ale módl się żeby Louis mnie pościł. – usłyszałam jak chłopak cichutko się roześmiał.
-A co to twój ojciec? Spoko jak się nie zgodzi to zostaw go mnie. Będę u ciebie za godzinę. Idziemy do klubu wiec może założyłabyś jakąś mini. No wiesz fajnie by było się popatrzeć chociaż – napalony idiota! Boze czy on zawsze taki jest? Odkąd go poznałam nie było rozmowy bez powiedzenia do mnie czegoś związanego z seksem (to akurat nie było takie straszne, po prostu mówie), lub jakiś uwag na temat mojego ”seksownego wyglądu”. Brak mu dziewczyny. Niewyżyty seksualnie.
Kiedy skończyliśmy rozmowę po cichu zeszłam na dół. Trochę się denerwowałam bo nie wiedziałam czy Lou pozwoli mi wyjść na imprezę i do tego z Zayn’em, w sumie Louis miał większe problemy z odpowiedzialnością, ale coś mi się wydawało że po prostu chce mięć mnie przy sobie, był naprawdę kochany. Kiedy znalazłam się w kuchni usiadłam na krześle. Chłopak przygotowywał chyba kolacje. Zaczęłam bawić się swoimi palcami i siedziałam tam nie  odzywając się słowem póki Tommo w końcu tego nie zrobił.
-Co jest mała? – powiedział ciepłym głosem. Uwielbiałam ten jego lekko dziecinny głosik, był taki inny co bardzo mi się podobało, nie wspomnę już gdy śpiewa.
-No bo wiesz…yyy…Zayn. – jejciu Alex przecież to nic strasznego, powiedz mu! – Zayn, on zapytał…za…zapytał mnie czyyy.
-Zapytał czy? – Louis przymknij się utrudniasz mi sprawę! Nie wiem czemu się tak bałam mu powiedzieć, może to dlatego że bałam się że będzie zły, tak to na pewno to! W sumie to chciałam iść do tego klubu, troszkę się zabawić i wyciągnąć od Zayna co go tak wzięło na polepszanie naszych relacji. –Alex?- a no tak chyba minęły już jakieś dwie minuty odkąd coś powiedziałam, wypadałoby się odezwać.
-Oj no bo…no bo Zayn chce żebym z nim poszła do jakiegoś tam klubu, dzwonił przed chwilą i powiedział że przyjedzie za godzinę. – jejciu jego twarz nie wyrazała żadnych emocji nie wiedziałam czego się spodziewać. Tu w Londynie był dla mnie kimś pomiędzy ojcem a bardzo opiekuńczym bratem, nie wiem czy mogę tak to porównać ale mam właśnie takie odczucia. Pilnował żeby mi się nic nie stało, martwił się o mnie, przytulał, sprawdzał czy już spie, troszczył się o to bym zawsze miała wszystko co mi potrzeba, a co najważniejsze okazywał mi w pewnym stopniu miłość, ale moim zdaniem to była taka inna miłość, coś jakby między bratem, a siostrą, coś jak przyjaciele ale to nie wszystko. Było to naprawdę dziwne i pogmatwane.
-Nie zgadzam się, jest 18.00 godzina, a ty młoda damo masz 15 lat. – boże co to ma być? Młoda damo? Rozwalił mnie tym, oj boże kocham go.
-Mam 16 Lou, - chłopak zrobił minę typu „czyżby?” chyba wiecie o co mi chodzi. Tak bardzo chciałam żeby mnie wypuścił.
-Jeszcze z Liam’em czy Niall’em bym cie puścił, ale nie z Zayn’em. Wybij sobie to z głowy. On jest kochany i się hamuje, do czasu kiedy się porządnie nie napije, nie, nie nie! On jest nieodpowiedzialny zostawi cie tam gdzieś i jakiś debil się przypląta, Nie! – Kurde czy on już przestanie mówić to nie?
-No proszę Lou, jestem na tyle odpowiedzialna żeby tam iść, jak mi się nie spodoba będę kazała się odwieść do domu albo zadzwonie po ciebie, to nie jest moja pierwsza impreza, a przecież ostatnio mnie upiliście, to się nazywa odpowiedzialność? – Hahahaha wiedziałam że ulegnie, dobrze ze mi się to przypomniało bo dzięki temu miałam teraz przewagę.
-Ale wtedy byłaś z nami pięcioma i każdy cie pilnował, a teraz będziesz tylko z Zayn’em, to nie jest dobry pomysł. – zrobiłam słodkie oczka, a co jeszcze miałam zrobić żeby go namówić?
-Lou proszę, nic mi się nie stanie. Posiedzimy chwile, potańczymy i wrócimy do domu. Tommo obiecuje ci że się niczego nie napije. Proszę! Bardzo. Lou, wiem ze mnie kochasz i zrobisz wszystko bym była szczęśliwa. – przytuliłam się do niego a ten w ogóle się nie odzywał co uznałam za zgodę. – Kocham cię, kocham, kocham! Jesteś cudowny! – pocałowałam go w policzek, a ten się roześmiał.
-Ale masz być w domu najpóźniej o 2 rano, jasne? – 2 rano? Jestem w szoku że mi na tyle pozwolił, liczyłam na jakąś 23.00. No ale dobra! Jak dają to trzeba brać no nie? Czy jak to się tam mówi. Ah te moje przebłyski mądrości. Załapaliście sarkazm? No dobra, a więc pobiegłam szybko na górę, żeby Louis się nie rozmyślił. Poszłam do łazienki gdzie wzięłam szybki prysznic, zrobiłam włosy, umyłam zęby i się umalowałam. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam do swojego pokoju wybrać sukienkę. Hmmm jakaś mini. Czy ja coś takiego posiadam? Nigdy nie lubiłam takich rzeczy, nie byłam dziewczyną pozbawioną walorów kobiety, dlatego niezbyt uśmiechało mi się ubierać coś co je jeszcze bardziej uwydatniało. No ale poprosił mnie więc to zrobię, pyzatym to tylko jeden wieczór. Wygrzebałam w końcu jakąś swoją małą czarną i swoje tego samego koloru co sukienka szpilki. Szybko chodź z trudem wcisnęłam się w kieckę i założyłam buty. Kiedy  zobaczyłam się w lustrze nie powiem ale nawet się sobie podobałam, bo nie było tak źle. Usłyszałam jak pod nasz dom podjeżdża auto więc szybko dokonałam ostatnich poprawek i zbiegłam już na dół gdzie czekali na mnie Lou i Zayn. Ten drugi na mój widok szczerze się uśmiechnął, a w jego pięknych oczach pojawiło się pożądanie, nawet mi się to podobało, nie mogę tego powiedzieć o Louis’ie ponieważ ten stał wpatrzony we mnie z kwaśną miną.
-Tak nie pójdziesz, zbyt yyy…zbyt.- hmmm czyli nie tylko ja tu nie umiem dobierać słów.
-Daj spokój Lou, ona idzie ze mną nic się jej nie stanie – chłopak poklepał Tommo po ramieniu.
-Właśnie, idzie z tobą. – hahah oj Lou przestań, zazdrosny jesteś?
-Spokojnie ja się nią zaopiekuje, obiecuje ci ze odwiozę ją całą i zdrową. Alex chodź. – Louis pokiwał tylko głową, a my wyszliśmy z domu i udaliśmy się do auta. Zdziwiłam się że chłopak usiadł razem ze mną na tylnym siedzeniu, ale za chwile zobaczyłam mężczyznę siedzącego za kierownicą.
-Masz swojego własnego kierowcę?- chłopak szczerze się do mnie uśmiechnął, lubiłam jego uśmiech był bardzo słodki i taki delikatny.
-Tylko na dziś wieczór. – pokiwałam głową i odwróciłam się w strone szyby. W końcu mi się przypomniało o co miałam się go spytać.
-Zayn, czemu mnie zabierasz ze sobą? Nie masz koleżanek? – Mulat znowu się uśmiechnął i pokazał swoje śnieżnobiałe ząbki. Był ubrany na czarno, czarne rurki, tego samego koloru bluzka i kurtka. Do tego jeśli dobrze widzę czarne adidasy.
- Nie będziemy sami, będą też moi znajomi. – Super, czemu o tym nie pomyślałam?- No i chciałem przyjść z kimś bo wszyscy mieli kogoś do pary, a ja nie. Poza tym możemy się lepiej poznać i mogę wyciągnąć od ciebie o co chodzi z Harrym i Louisem. – czyli tak jak mi się wydawało. Miał w tym jakiś interes. Alex uważaj nie możesz się wygadać, uważaj na słowa! – No a wiec?
-O nic nie chodzi, a co? – będę udawać głupią, to chyba najlepsze wyjście.
-Oj, Harry od kiedy zaczęliście się bardziej dogadywać jest jakiś taki inny, chodzi wiecznie uśmiechnięty, wszystkim mówi jakie to życie jest piękne i zawsze wychodzi gdzieś kiedy Louisa nie ma w domu. – Naprawdę? To urocze, on chyba naprawdę mnie kocha, na samą myśl się uśmiechnęłam co chyba nie uszło uwadze Zayn’a. To bardzo inteligentny i pomysłowy chłopak.
 - Nie jestem jedyną dziewczyna w jego otoczeniu, może ktoś inny tak na niego działa? – uważaj Alex, nie powiedz niczego co może być obrócone przeciwko tobie.
- A jak wyjaśnisz to jeżdżenie gdzieś gdzie nikt nie wie bo nie chce mówić wtedy kiedy Lou nie ma w domu. Kochanie przede mną się nic nie ukryje, lubię się bawić w detektywa. – Musze powiedzieć Harry’emu żeby uważał na Zayna. Koniecznie! Ale może nie, jak on będzie wiedział to może się wygada i nie będzie tego całego ukrywania co dla mnie będzie bardzo wygodne. Koniec z kłamstwami.  
-Zwykły przypadek? – chłopak uśmiechnął się szyderczo i pokiwał głową.
-Alex, przecież widzę jak na niego patrzysz i wiem jak i on na ciebie, tylko nie rozumiem dlaczego nikomu nie chcecie o tym powiedzieć. – Nic mu nie powiem, nie może się dowiedzieć ode mnie niech się sam domyśli, w końcu będzie miał wystarczające dowody by mieć 100% pewność, że mnie i Harry’ego coś łączy.

 
_________________________________________
Hej kochani! Po pierwsze to chce wam powiedzieć że rozdział mi się średnio podoba i miał wyglądać troszkę inaczej, miałam w planie zrobić zdarzenia z klubu jeszcze w tym rozdziale ale byłoby to za dużo, znaczy wiecie ja pisze takie średnie rozdziały i uważam ze mogłabym zrobić z tego dwa. Nieważne. Po drugie to tak troszkę jestem smutna bo długo czekałam na komentarze, no i czekałam i czekałam i się nie doczekałam niestety ;( Mam nadzieje że będzie troszkę lepiej i że będziecie mnie wspierać dodając swoje opinie na temat rozdziałów.
7 komentarzy = nowy rozdział